poniedziałek, 17 października 2016

I w Gdańsku także są dzikie reprywatyzacje...

I w Gdańsku są także

dzikie reprywatyzacje...

       Ojciec mjr. Jerzego Chmielewskiego, liczącego dzisiaj 93 lata , odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Virtuti Militari za udział w walkach z najeźdźcą niemieckim, przybył do Gdańska ze swojej rodzinnej Bychawy w 1947 roku, wcześniej spieniężając swój majątek... Przybył do Gdańska, a do takich decyzji zachęcały władze ówczesnej Polski, argumentując m.in. i tym, że Port Zawsze Wierny Rzeczypospolitej, odebrany Niemcom, należy jak najszybciej zagospodarować...

     Od władz Miasta Gdańska, w majestacie ówczesnej ustawy o przesiedleńcach  - otrzymał zrujnowany budynek przy ulicy Garncarskiej 18-10... Wiele wymagał wkładu pracy, a z materiałami w owym czasie nie było łatwo...Wymagał też niemało środków finansowych, które – na szczęście – Józef Chmielewski miał ze swoich oszczędności i ze sprzedaży swoich niewielkich co prawda majętności w Bychawie, skąd tu przybył...Miał też konkretny cel- w przydzielonym budynku zamierzał prowadzić Kasyno dla Inwalidów Wojennych...



      Gdy tylko budynek przywrócił ku świetności, gdy już zaczęło funkcjonować Kasyno i schodzili się pożądani goście, z gośćmi przybyła też specjalna komisja z władz miasta, która pod zarzutem, że budynek nie jest wyremontowany na czas – został odebrany, a właściciel Józef Chmielewski – wraz z Rodziną i Gośćmi będącymi w lokalu – bezczelnie, w pod ochroną urzędowej eksmisji  został wyrzucony na bruk!

    Nie trudno wyobrazić sobie ów ból, jakiego doznał wojenny weteran, żołnierz AK 
i zacny
i obywatel, który życiowe credo : Bóg -Honor -Ojczyzna -   miał wypisane na swoich sztandarach,
 w które wpisywał przede wszystkim potrzebę walki o Wolność i Niepodległość Polski - teraz, a był to rok 1948, gdy  już zupełnie upadła potęga niemiecka – doznawał klęski, upokorzenia i to ponoć od władz nowej Polski, która mieniła się i ludową i sprawiedliwą ...Goryczy dodawał jeszcze fakt, że w budynek przy ul. Garncarskiej 18-10 zainwestował wszystkie swoje oszczędności, na ówczesne pieniądze – ponad 2 miliony złotych i zostawał na ulicy goły jak przysłowiowy święty turecki...Wspomina dziś mjr Jerzy Chmielewski, że sprawcą całego zajścia był Żyd  Anatolij Nikułko, wysoki funkcjonariusz UB, a zapewne i NKWD, redaktor naczelny : "Dziennika Bałtyckiego", który wówczas był tak mocny, że
i władze Warszawy, jak powiedziano Józefowi Chmielewskiemu – nie mogą temu zaradzić...Po prostu uparł się, by ten budynek, wyremontowany już , żołnierzowi AK, Józefowi Chmielewskiemu odebrać...
Ponoć w Polsce panuje takie dziwne prawo, nadal jakże bardzo skuteczne - że co ubecki Żyd w Polsce Polakowi odbierze -  to żadna polska władza nie jest w stanie naprawić...


      Przykład Józefa Chmielewskiego, a dzisiaj już syna mjr Józefa Chmielewskiego, liczącego 93 lata, z czego 60lat przypadło na wojowanie ze wszystkimi władzami Miasta Gdańska o odzyskanie budynku przy ul. Garncarskiej 18-10 – w zupełności to potwierdza.


Dokumentacja sądowa i administracyjna tej sprawy, jakże bolesnej – jest jakże bogata... Kilka teczek. Ile razy sędziwy już mjr Jerzy Chmielewski – zajrzy do owych dokumentów – spędza nad nimi i dzień, i dwa i trzy...Później jednak musi iść do lekarza, bo to, co wydarzyło się w 1948 roku – dobiło jego Ojca, jego Matkę, jego Siostrę, która była także zaangażowana w tę sprawę...a była łączniczką AK... Dobija teraz także jego – konsekwentnie, powoli, dzień po dniu...

     W jednym z wpisów na stronie oficjalnej Miasta Gdańska można dowiedzieć się, że aktualnie – po różnych kolejach losu: i jako świetlicy Związku Młodzieży Polskiej, osławionego złą sławą; i jako klubu kulturalnego , gdzie występowały nawet kabarety i liczne gwiazdy lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych oraz siedemdziesiątych – od paru już lat tzw. „Rudy Kot” pod płaszczykiem rzekomego remontu – czeka na stabilnego właściciela, który ów obiekt przejmie za grosze...Może to będzie ów pan, który ma cały sektor kamienic, likwidując w ten sposób wyłom w swoich włościach..
.Może to będzie prezydent Miasta Gdańska, który bardzo lubi mieć więcej lokali, mieszkań i czemuś mec. Jerzemu Nowosielskiemu, broniącemu racji mjr. Jerzego Chmielewskiego przed instancjami sądowymi zaproponował nagle status radcy Urzędu Miasta Gdańska i oczywiście – sprawa zdaniem mecenasa pewna do sprawiedliwego finału, znowu rozpłynęła się gdzieś między gdańskimi furtkami w systemie prawnym: a jeśli, a gdyby, a może, a jednak..
A propozycja była tak intratna, że mecenas przyjął ją natychmiast i w końcowej fazie reprezentował właściwie obie strony konfliktu – i Urząd Miasta i mjr. Jerzego Chmielewskiego...z tą tylko różnicą, że mjr Jerzego Chmielewskiego głośno, oficjalnie
a Urząd Miasta Gdańska - po cichu...nieoficjalnie.

   Ile jeszcze tych kukiełkowych scenek musi zaistnieć, by wreszcie Pokrzywdzony w Polsce Człowiek, Weteran Wojenny, Żołnierz i Patriota – mógł wreszcie w majestacie prawa odzyskać to, co mu przed 60 laty niesłusznie odebrano...

     Nie po raz pierwszy – i wymiar sprawiedliwości, który także w tym przypadku wcale nie jest wymiarem sprawiedliwości; i kolejna ekipa władz Miasta Gdańska - czekają zgodnie aż zejdzie z tego świata Człowiek, który - póki żyw - może jeszcze nieźle namieszać w trwałym przywłaszczeniu sobie całkiem niezłej kamienicy : „Rudy Kot” przy ul. Garncarskiej w Gdańsku, gdzie czemuś od tylu już lat nic tam nie dzieje się a rzekomo odbywa się ... remont!!! Tyle, że na niby...Zakamuflowany - na tymczasowość i przeczekanie aż wszystko poukłada się według woli oczekujących i zarazem dybiących na tę nieruchomość...Na tzw. reprywatyzacyjną okazję...kosztem kolejnego Polaka...

     Inny wpis na stronie  Miasta Gdańska opatrzony jest ostrzeżeniem:

poniekąd bardzo dziwnym, ale jakże wmownym, by nie interesować się tym tematem, bo już samo połączenie jest niebezpieczne...A informacja dotyczy argumentów mjr Jerzego Chmielewskiego  przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, gdzie strona sporu był Urząd Miasta Gdańska...Zaiste daleko sięgają macki oponentów mjr Jerzego Chmielewskiego w sprawie kamienicy "Rudzy Kot"...Hieny ...góry gotowe przenieść, piekło swoimi wziątkami   wyłożyć, aby jednak nie oddać Człowiekowi tego, co mu niesłusznie zabrano...Ale u nich jednak Mieć ponad Być...I to bez względu na to, czy twarz utracą czy zachowają...Bo  po co hienie twarz, honor, godność, uczciwość, poszanowanie drugiego człowieka, wrażliwość na krzywdę...  

Stanisław J. Zieliński
18.10.2016 R